Na początek spieszę donieść, że mikołajkowy prezent z poprzedniego posta, czyli papierowe gwiazdy i dziadek do orzechów pojedzie do MaRudy - tak wskazał los w postaci mojej córki Weroniki:)
MaRuda zapisała się w komentarzu na blogu, zatem Moja Droga MaRudo - proszę Cię o kontakt mailowy i podanie adresu do wysyłki:)
Prezent czeka na Ciebie:)
A dzisiaj ciąg dalszy świątecznych klimatów.
Wciągnęłam się w ten weekend mocno w dekorowanie i właściwie mogę powiedzieć, że jestem już gotowa na święta, jeśli chodzi o ten temat;) Zostanie nam do ubrania jedynie choinka, ale to pewnie przed samymi świętami, bo chcę żywą, sztuczne przy całej swojej praktyczności mnie jednak nie przekonują.
Udekorowałam wczoraj kredens małymi wiankami. Nie są do końca takie, jak chciałam, a chciałam żywe małe świerkowe, niestety jeszcze na takie nie trafiłam, może bliżej świąt będą gdzieś dostępne. Wianki zamocowałam na wstążce, którą z tyłu drzwi przykleiłam zwykłą taśmą klejącą. Same w sobie są już dekoracją, dodałam więc tylko biało-czerwone laski.
Miałam jeszcze położyć na górę choinkową girlandę, ale to już za dużo dobroci by było:)
Dlatego chyba zostanie jak jest, ewentualnie zmienię światełka na takie na druciku, żeby było delikatniej.
Wymieniłam również plakaty w ramach nad TV na bardziej tematyczne. Nie chciałam typowo świątecznych, tylko zimowe, żeby powisiały jakiś czas do wiosny. Te zamówiłam na allegro. Są bardzo neutralne i dobrej jakości.
Poduszki też u mnie bardziej zimowe niż świąteczne, na te przyjdzie jeszcze czas przed samymi świętami. Kolorystyka taka, jak w ubiegłym roku, czyli biel i kropla czerwieni. No i multum światełek:) Akurat dzisiaj udało mi się złapać dosłownie pół godziny zamglonego słońca, ale zdecydowana większość tygodnia, to ciemność za oknem, więc trzeba sobie jakoś radzić...
Na dzisiaj to tyle, spokojnego tygodnia Wam życzę:))
Pozdrawiam ciepło!
Asia
Posting Komentar
Posting Komentar