Witam Was serdecznie!
Chciałam się dzisiaj pochwalić porcelaną, jaką upolowałam na starociach.
Podczas tygodniowego pobytu w Kołobrzegu dwa razy odwiedziłam kołobrzeski rynek i za każdym razem wracałam obładowana:)
Trafiłam na takie piękne egzemplarze, w niebieskościach i błękitach. W sumie po 4 talerze z tych największych, razem 8 sztuk, dwa mniejsze pojedyncze oraz miska. Filiżanki z najmniejszymi talerzykami dostałam od cioci Krysi:)
Jestem zachwycona tą porcelaną, jest niebanalna, delikatna, ciekawa, ale nie taka bardzo babciowata...:)
Podoba mi się, że nie jest to komplet, że w sumie każdy talerz z innej parafii, ale łączy je kolorystyka, więc wszystko razem fajnie pasuje.
No i najfajniejsza była cena, aż nie do uwierzenia - 1 talerz za 2 zł....:)
No lubię takie łowy:)
Ostatnio w Tchibo trafiłam na wyprzedaży taki bieżnik w paski. Jest z takiego sztucznego tworzywa, bardziej do wykorzystania na zewnątrz, ale u nas sprawdza się również bardzo dobrze, bo bez obaw Dominik może zjeść na nim spaghetti, bo plamę wystarczy wytrzeć mokrą gąbką:)
****
A na koniec jeszcze kilka wakacyjnych fotek ku pamięci:)
Niestety urlop jest już tylko wspomnieniem...:(
Nad morzem wypoczywam najlepiej, ale koniecznie w jakimś lekko odosobnionym miejscu, niekoniecznie na deptaku przy molo...;) W Kołobrzegu najlepsza miejscówka pod tym względem jak dla mnie, to plaża zachodnia, po prawej stronie na końcu od zejścia, za tzw. kamieniami. Jak będziecie w okolicy, to polecam, rzadko kto tam dociera, a to jest 10-15 minut spacerkiem od głównego zejścia pełnego ludzi. Plaża niemal pusta, nawet latem, szeroka i piękne widoki:)
To taras mojej mamy, gdzie spędzaliśmy w tym roku dużo czasu, bo przez tydzień tylko raz padał deszcz, co jak na Kołobrzeg, to sukces:)
Chciałam Wam jeszcze pokazać, jaką pergolę zmontowała sobie moja mama. Sama zrobiła podest i z resztek desek zrobiła połączenie kratek:) Szare podesty, to pozostałości z ikeowskich podestów, które ma ułożone kawałek dalej za domem.
A to rower po mojej babci, który ma pewnie z 40 albo więcej lat... Mama zrobiła z niego kwietnik:)
Mistrzyni recyklingu:)
A to już nasz balkon:) Bałam się, że przez kilka dni, jak nas nie będzie, to rośliny padną, ale deszcze w stolicy nas uratowały. Wszystko kwitnie i rośnie jak szalone.
Pozdrawiam serdecznie i spokojnego tygodnia Dziewczyny!
Asia
Posting Komentar
Posting Komentar