Witam Was serdecznie!
Sezon balkonowy już dawno rozpoczęliśmy, czerwiec w końcu
przyniósł w miarę normalne temperatury i można w końcu skorzystać z balkonów,
tarasów, czy ogródków.
Ja w tym roku sezon balkonowy rozpoczęłam już bardzo
wcześnie, bo korzystając z kilku cieplejszych i słonecznych dni pod koniec
lutego, ułożyłam na naszym balkonie nową podłogę.
Dla przypomnienia lub dla tych, co zajrzeli tu pierwszy raz😀:
W ubiegłym roku,
chwilę przed pandemią, przeprowadziliśmy się do większego M - z 53 m na
Stegnach do 85 m na Ursynowie. Oprócz ponad 30 metrów i 2 pokoi więcej,
zyskaliśmy również większy balkon, w porównaniu do starego – niemal taras…
W starym M mieliśmy
balkon o wymiarach 80 x 180 cm… Teraz 2,4 m x 2,6 m.
Balkon w nowym M nie był w ogóle zagospodarowany, na
podłodze były położone jedynie stare płytki w bardzo złym stanie. Taki balkon zastaliśmy:
W zeszłym roku, po przeprowadzce, starałam się go jako tako
ogarnąć tymczasowo. Miałam w głowie pomysł na niego, ale skupiłam się na wykańczaniu
wnętrz mieszkania, balkon sobie odpuszczając. Odmalowałam jedynie barierki,
wykorzystałam sztachety ze starego balkonu na płotek balkonowy i ustawiłam
najtańsze kratki, żeby jakkolwiek zasłonić blok naprzeciwko, a na podłogę
położyłam zewnętrzny dywan. Oczywiście dodałam trochę kwiatów, a od teściów
dostaliśmy dwie duże tuje, które wsadziłam w największe dostępne donice, co by
mieć namiastkę zieleni za oknem.
Tak wyglądał balkon w ubiegłym roku:
Ale w głowie kiełkował mi już plan na zupełnie inny wygląd
tych kilku metrów…
Priorytetem było zasłonięcie bloku naprzeciwko i dodanie
zieleni, najlepiej całorocznej.
Zaczęłam od nowej podłogi. Na allegro zamówiłam szare
podesty pcv, które ułożyłam na starych płytkach. Zdecydowałam się na podesty z
pcv, a nie drewniane, bo balkon mamy niezadaszony i z doświadczenia wiem, że
drewniane szybko by się zniszczyły. Te z pcv od kilku sezonów ma moja mama w
ogródku przy trawniku, nie zdejmuje ich, leżą cały rok i nic się z nimi nie
dzieje. Podesty okazały się trochę ciemniejsze, niż na zdjęciach z aukcji, ale
w sumie nie przeszkadza mi to. Układa się je naprawdę bardzo prosto i szybko,
oczywiście najwięcej zabawy jest przy brzegach, gdzie trzeba je docinać, ale
spokojnie można sobie z tym poradzić. Podłogę pokazywałam w jednym z
wcześniejszych postów.
Kolejnym krokiem był zakup drewnianych pergoli w jak
najbardziej optymalnej konfiguracji, żeby się ogrodzić od wspomnianego bloku
naprzeciwko i stworzyć sobie tak naprawdę dodatkowy letni pokój.
Chciałam najpierw zamówić w necie pergole „na wymiar”, tak,
żeby bez sztukowania wszystko tworzyło jedną całość, ale po wymianie maili z
kilkoma producentami okazało się, że jest to dla nich mało atrakcyjne
zamówienie i nie podejmą się realizacji. Dlatego stanęło na gotowych pergolach
z marketu budowlanego o standardowych wymiarach. Któregoś razu trafiliśmy
akurat w Leroy Merlin na promocję i udało nam się kupić pergole i kratki o 30%
taniej.
Do zabudowy wykorzystałam:
trzy pergole pełne z kratką prostą u góry o wymiarach 180x180
cm
jedną kratkę o wymiarach 40x180 cm
dwie kratki o
wymiarach 60x180 cm.
Po ustawieniu ogrodzenia pozostały niewielkie przestrzenie,
ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Pergole przymocowaliśmy plastikowymi
uchwytami, to chyba jest najprostsze i najskuteczniejsze mocowanie.
Pergole pierwotnie były zabejcowane w kolorze brązowym i
oczywiście od razu wiedziałam, że to nie jest kolor docelowy…:) Że jedyny i słuszny
będzie biały…
Nie powiem, namachałam się trochę pędzlem…
3 pergole i 3 kratki, każdy element pomalowałam trzykrotnie
z dwóch stron… zajęło mi to kilka popołudni… Ale myślę, że było warto, bo o ile
brąz jest jedynie praktyczny, to biel rozjaśniła balkon i stała się super tłem
dla roślin. Poza tym szara jest podłoga i donice, więc jakiś kontrast jest.
Po stworzeniu bazy zaczęło się najprzyjemniejsze, czy dobór
i zakup roślin, mebli balkonowych i dodatków.
Długo myślałam, jakie meble będę na nasz balkon najlepsze, chciałam najpierw
coś w rodzaju narożnika, ale bałam się zagracenia tej powierzchni. Oczywiście
podobają mi się naturalne rattanowe meble, sofy, fotele, ale ich ceny
przyprawiają o zawrót głowy, a to tylko balkon i do tego niezadaszony…
Stanęło
więc na imitacji technorattanu w kolorze białym. Często dostaję pytania, czy
malowałam meble-nie, nie malowałam :)
Kupiłam białe.
Kupiony zestaw, to 2 fotele i stolik, który ma super funkcję
skrzyni/schowka. Blat się po prostu podnosi, ma pod spodem jeszcze jedną
warstwę i można schować tam np. doniczki, czy poduszki. Skrzynia jest szczelna,
więc nie ma obawy, ze coś zamoknie. Nam taki stolik nie był potrzebny jako sam
stolik, dlatego postanowiłam wykorzystać go jako podnóżek do jednego z foteli i
zrobić sobie taki miniszezlong :) Za to w roli stolika na kubek wymyśliłam
sobie mały pieniek, który dostałam od teścia, a w razie potrzeby do drugiego
fotela dostawiam metalowy okrągły stolik z salonu.
Siedzi się na tym legowisku
bardzo wygodnie. Do mebli dokupiłam na allegro komplet 4 poduch, dwie
wykorzystuję na balkonie, dwie wywiozłam na działkę.
Niestety meble kupowałam, jak były zamknięte duże sklepy
meblowe i budowlane, więc nie było możliwości wypróbowania ich na żywo, dlatego
zdecydowałam się kupić w ciemno w sklepie internetowym.
Balkon cały czas tak naprawdę się zmienia, kupione rośliny
rosną, kwitną i przekwitają.
Po zeszłorocznych doświadczeniach ze zwisającymi
pelargoniami, które bardzo mocno śmieciły, miałam w tym roku mocne
postanowienie dość oszczędnie wykorzystać różne kwiecia, ale i tak wyszło tego
sporo:)
Ale co tam, lubię tę zieleninę za oknem, nawet za cenę
codziennego podlewania, skubania i pielęgnacji…
No i generalnie nie jestem minimialistką, jeśli chodzi i o wnętrza i o balkon:)
Co w tym roku mam na balkonie?
Podstawą są 2 duże tuje, które pojawiły się już w zeszłym
roku i bez uszczerbku przetrwały zimę. Odpukać, na razie się dzielnie trzymają.
W szarej dużej drewnianej donicy posadziłam wiosną dwie dość duże sadzonki
bluszczu zimozielonego, który pięknie się przyjął i wypuszcza dużo młodych
pędów. Dobrze mu tutaj chyba, bo pergola zacienia to miejsce, ale jednocześnie ma
u góry słońce, bo balkon mamy od południa. Wsadziłam też małą sadzonkę bluszczu
przy kratce przy wejściu na balkon, chciałabym, żeby mi zarosła bluszczem na
zielono, może się uda, chociaż jest tam dużo więcej słońca.
Z wieloletnich mam jeszcze lawendę oraz drzewko oliwne,
które od marca stoi na balkonie i mam nadzieję go nie uśmiercić, jak poprzedniego…
Acha, mam też jakąś odmianę clematisa, ale jesienią wsadzę go do ziemi na
działce.
Pozostałe rośliny są jednoroczne, sezonowe – wcześniej miałam
białe niezapominajki, które już przekwitły, są też surfinie, margerytka na pniu,
róża na pniu, lobelie, bakopy, pelargonie, bratek oraz curry i oregano. Zakwitł
mi też na fioletowo szczypior:)
Mam też dwie doniczki z pomidorkami koktajlowymi, które są moim oczkiem w
głowie:)
No to teraz zapraszam na resztę zdjęć:)






Posting Komentar
Posting Komentar