Sierpniowo-wrześniowy balkon

Posting Komentar










Witajcie!

Dawno nie było na blogu naszego balkonu.

Lato niemal się kończy, kwiaty przekwitły, pojawiły się nowe, jesienne już.

U mnie w tym roku kwiatów balkonowych w sumie było niewiele, najpierw bratki, potem pelargonie, surfinie i właściwie to tyle.

Po
tym, jak przekwitły mi surfinie, wypełniłam doniczki bladoróżowym
rozwarem, który niestety okazał się chyba cieniolubnym kwiatem, bo po
pierwszym kwitnięciu mało miałam już nowych kwiatów, zdecydowanie upały i
słońce im nie służyły.

Ale rozwar, to roślina wieloletnia, więc przesadzę je na działkę do gruntu w jakiś zacieniony zakątek, może odbiją na wiosnę.









































Pod koniec sierpnia pojawiły się wrzosy i wrzośce, dosadziłam więc kilka do pustych donic.

Fajnie wyglądają same, ale i w połączeniu np. z bluszczami, czy innymi zielonymi roślinami.























A ostatni nabytek, to cyprys na pniu i goździki.

Takie cyprysiki kupowałam zawsze w okolicach bożego narodzenia, bo ciekawie wyglądają owinięte lampkami:)

Może uda mi się tego przetrzymać do grudnia:)

Pięknie rozrosła mi się też na balkonie mięta, przy kuchennym oknie miała chyba za mało światła, bo szybko mizerniała.




















A jako wypełnienie donic balkonowych między różnymi kwiatami polecam kurdybanek. 


To to zielone pnącze w donicy poniżej.

Rośnie jak szalony:)



Muszę
pomyśleć nad zimowym balkonem, jak już opadną liście za oknem i będzie
szaro-buro dobrze byłoby mieć chociaż odrobinę zieleni w postaci np.
miniiglaków.



Znacie może jakieś inne zimozielone rośliny, które przetrwałyby w balkonowych donicach?

Będę wdzięczna za podpowiedź:)














****


Na
sierpniowy długi weekend byliśmy w Wiedniu. Plan był taki, żeby na
spokojnie pozwiedzać miasto, które bardzo nam się spodobało 2 lata temu,
kiedy to w drodze do Chorwacji spędziliśmy tam jeden dzień i mieliśmy
duży niedosyt:)


Po tegorocznych 3 dniach nadal mamy niedosyt i pewnie jeszcze tu wrócimy:) 


W drodze do Wiednia zatrzymaliśmy się też w Brnie.


Generalnie
zwiedzanie miasta z 3 dzieci w różnym wieku, gdzie każdy ma inne
oczekiwania, to lada wyzwanie...:) Jak starsze zgodziły się na muzeum,to
najmłodszy chciał tylko na Prater, czyli wiedeńskie wesołe
miasteczko... Ja po kilku godzinach na Praterze, w hałasie i z dudniącą
muzyką, marzyłam o ciszy i zieleni w parku... No cóż, takie wyjazdy uczą
kompromisu całą rodzinę:)


Poniżej kilka fotek ku pamięci:)





Pozdrawiam serdecznie!



























































































Related Posts

There is no other posts in this category.

Posting Komentar

Subscribe Our Newsletter